• Oficjalna strona serwera gry Ultima Online - Vestri Fatum

  • O Serwerze
  • Załóż konto
  • Artykuły
  • Download
  • Linki
  • Galeria
  • Szukaj

Wiedza

  • Anatomia
  • Identyfikacja
  • Inskrypcja
  • Kartografia
  • Mądrość
  • Wiedza o broni
  • Wiedza o zwierzętach

Walka

  • Łucznictwo
  • Berserker
  • Obrona
  • Szelma
  • Taktyka
  • Walka mieczami
  • Walka obuchami
  • Walka pięściami
  • Walka szpadami
  • Walka toporami

Rzemiosło

  • Alchemia
  • Drwalstwo
  • Górnictwo
  • Gotowanie
  • Kowalstwo
  • Krawiectwo
  • Majsterkowanie
  • Malarstwo
  • Rolnictwo
  • Rybactwo
  • Stolarstwo
  • Tkactwo
  • Tworzenie łuków

Magia

  • Druidyzm
  • Likantropia
  • Magia
  • Medytacja
  • Nekromancja
  • Odporność na magię
  • Umagicznianie
  • Wampiryzm

Inne

  • Żebranie
  • Muzykalność
  • Obozwanie
  • Oczarowanie
  • Okradanie
  • Oswajanie
  • Prowokacja
  • Traperstwo
  • Ukrywanie
  • Uspokajanie
  • Usuwanie pułapek
  • Uzdrawianie
  • Włamywanie
  • Weterynaria
  • Wykrywanie
  • Zaglądanie
  • Zakradanie
  • Zatruwanie
  • Zielarstwo

Artykuł

Likantropia
Data 28/07/2009 13:58  Autor Lykos  Kliknięć 706  Język Globalny
Drukuj Drukuj
PDF PDF
Kanały RSS Kanały RSS

...złociste promienie słońca powoli wyłaniały się zza horyzontu wygrywając z odchodząca w przeciwnym kierunku nocą. Powoli łuna światła nowego dnia przewijała się po Yew rozjaśniając z każda chwila coraz to dalsze rejony miasta. Kroki było i szmer ludzkich rozmów było już gdzieniegdzie słuchać. Ten spokojny poranek i błoga cisze przerwał krzyk mężczyzny... był to krzyk pełen bólu i rozpaczy.

Mathew wracał właśnie z nocnej warty pospiesznie kierując się ku koszarom aby zdać bron i raport z odbytej w nocy warty. Klnął na sama myśl o raporcie, gdyż miał obowiązek opisywać przebieg służby, a co nocy jest dokładnie to samo. Nie ma o czym pisać. Mógłby napisać, ze przespał ale to by w ogóle nie polepszyło jego już i tak nie najlepszego położenia w oczach dowódcy. Przez ostatnie 30 dni wciąż miał nocne warty. Było jasne że jest to kara i zarazem zemsta za niesubordynacje podczas wizytacji burmistrza, kiedy to po raz któryś wydało się iż jego prywatne raporty nie stawiają dowódcy straży Skara Brae w najlepszym świetle. Niestety dopiero niedawno dowiedział się iż gosposia burmistrza jest siostra żony opisywanego w raportach przełożonego i czyta każda korespondencje, a na dodatek jest okropna plotkara.

Lykos był blady i ledwo trzymał się na nogach. To już 5 noc kiedy to stal przy ołtarzu i modlił się do Hircyna o napełnienie go mocą. Nigdy tego rytuału nie odprawiał, nie wiedział czy robi dobrze. Było to zakazane pod kara śmierci i ścigane przez strażników. Słyszał tylko legendy, opowieści w karczmach czy tez pieśni o rytuale Hircyna. Był smutny, zrozpaczony, a zarazem wściekły. Gdy tylko słabł widok ciał rodziny wyryty w jego pamięci jakby wstrząs zrywał go na nogi. Prosił o tak niewiele o śmierć dla zazdrosnego kochanka żony. Jego ręce były pokryte krwią.. na ciele miał insygnia Hircyna wymalowane krwią, a nad ołtarzem wisiał wilczy kieł wyrwany z paszczy wilka 1 miotu. Oczy miał przymknięte i mamrotał w kółko te same słowa. Pragnął śmierci.. pragnął naznaczenia...pragnął siły.. składał śluby oddania Hircynowi, gdyby tylko ten sprawił to czego teraz pragnie.. Nic mu nie pozostało. Nic poza nienawiścią. Jeszcze miesiąc temu prowadził normalne życie. Miał pragnienia, miał marzenia... miał rodzinę. Dziś już mu nic nie pozostało.. Nic poza nienawiścią.

..zbudził go hałas jakby roztrzaskiwanego drzewa.. Mathew powoli podniósł głowę i zaczął po omacku szukać latarenki. Noc była dość jasna, na czystym niebie widniał księżyc w pełni rozświetlając bezchmurne niebo, mimo to zaspane oczy nie przystosowały się do panującego w okol mroku... znów dobiegł go ten sam hałas tym razem trochę dalej, jakby na zachód.. jakby ktoś ścinał drzewo, tępe uderzenia topora o pniak „Ale kto do cholery w nocy ścina drzewo!”- pomyślał i za chwile przebiegł jego ciało zimny dreszcz. Kilka dni temu znaleziono pewna kobietę wraz z dziećmi porąbanych siekiera. To był makabryczny widok. Na ścianach pełno krwi, na podłodze członki ciał ludzkich przeplatane z wnętrznościami. Jego kolega Yusful nie wytrzymał i wymiotował tuz za domem ofiar. Do czego to może doprowadzić ludzka zawiść, nie spełnione pragnienia oraz urojenia.

Zawahał się, nie był zbyt odważny. Usiadł i chwile jeszcze siedział wsłuchując się w odgłosy ciszy postanowił nigdzie się nie ruszać. Jednak ów hałas się już nie powtórzył.

W oddali było słychać skowyt wilków... Nie przejął się był okres rui... powoli zasnął..

W oddali huk rozdarł gwieździste niebo rozjaśniając gromkiem błyskawic. Lykos opadał całkowicie z sil, klęcząc przy ołtarzu.. jego ciało lekko drgało z zimna i ze zmęczenia. Oczy miał przymknięte, powieki lekko drżały a z ust wydobywał się cichy jęk bezsilności. To był już 7 dzień transu, a i nim tu przybył oddawał się tylko libacji by zatopić swój smutek. Ołtarz był zalany krwią i błotem, a po okolicy roznosił się straszny odór, Lykos kroczył na granicy śmierci i obłędu..

*wwrrauu*- dobiegł jego uszu cichy skowyt tuz obok, lecz nie miał sil odwrócić głowy.. za chwile kilka innych pysków wydało skowyt który niósł się w oddal cichej głuszy..

Służba zaczęła się jak zawsze od pobrania broni ze zbrojowni i objęcia stanowiska, które miał patrolować. Dziś wieczór i noc, przypadał mu region strażnicy za lasem, na granicy lasów Yew, przy górach Wind, podążył wiec w kierunku wyznaczonego przez dowódcę rejonu, czekała go przeprawa przez farmy, a później las. Okolica była pusta i wyludniona, dzień chylił się ku końcu i zaczęła się szarówka. Z dala widać było zbliżająca się mgle, przysiadł wiec blisko jednej z chat na stogu drewna. W oddali usłyszał huk burzy.

Oho jeszcze deszcz psia kość!! – powiedział głośno – No to zapowiada mi się wspaniale 2 deszczowe dni w kamiennej strażnicy, gdzie nie naprawiono dachu po ostatniej burzy.


...zebrał się w sobie i otworzył oczy. W okol niego stało z kilkanaście... nie.... kilkadziesiąt wilków.. szarych, a wśród nich worgi – przeklęci przez Hircyna mieszkańcy i mieszkanki Sosarii, którzy ani nie przemienili się w pełni w likantropow, ani nie wrócili już do swych ludzkich postaci pozostając w stanie zawieszenia pośród 2 światami - 2 istnieniami...zląkł się lecz tylko na chwile, to uczucie było niczym wśród innych które się w nim kłębiły.

Usłyszał ryk, tak potężny, przeraźliwy, ze lekko zadrżał i po plecach przeszedł mu dreszcz. Wilcze stado wokół Lykosa aż przysiadło. Ryk się powtórzył, był bliższy a jego echo roznosiło bliskość gór Wrong. Ziemia lekko drżała, wiatr jakby ucichły, ptaki przestały ćwierkać, nocne owady brzęczeć, tak jakby okolica zamarła. Dudnienie narastało i przeplatało się z szelestem, a raczej z odgłosem jakby pękały zapałki, gdy mijały chwile trwające wieczność pękanie zapałek okazało się trzaskiem drzew, przewracała je ogromna siła. Wilcze stado zebrane wokół Lykosa wydało cichy skowyt, a ołtarz rozświetlił się jaśniejszym blaskiem, a tarcza księżyca podróżującego po niebie stała się jakby większa i blask który dawała dużo silniejszy, na tyle ze odsłonił kawałek polany... wilczej polany. Po chwili jego oczom ukazała się niszcząca siła. Był to Rakash, potężny ogromny o 3 głowach, górujący nad innymi, ślepia miał tak czerwone jak rubiny, a paszcze wielkie ze by chyba pochłonęły dorosłego człowieka bez żadnego problemu. Tłów prawie jak człowieka, ogromna klatka piersiowa falująca wraz z wdechem i wydechem, a po obu stronach zwisały ogromne łapy, długie aż po kolana, na końcach których niczym szable – szpony – w których odbijała się poświata księżyca, Lykos schylił głowę i cicho jęknął a wilki otaczającego jeszcze mocniej zaczęły wyć ku gwieździstemu niebu.

Wzywałeś mnie oto jestem – wycharczała jedna paszcza, a wraz z potokiem ledwo zrozumiałych słów 2 pozostałe głowy ryknęły a potem wydały mrożący krew wycie wzywające wilki z okolic.

Mężczyzna spojrzał i w tej samej chwili poczuł wielki ból w prawym barku i oddech z jednej głów blisko twarzy. Zęby Rakasha wbiły się tak mocno ze, niemalże zgruchotały kości. Zaciśnięta paszcza jednej z głów nie odpuszczała, Lykos zemdlał lekko drgając w konwulsjach.

Obudził się dość mocno po południu, gdy już słonce powoli chyliło się by schować za horyzontem daleko na zachód zza pustynią. Czul się jakoś dziwnie, osłabiony, nagi, lecz nie czul zimna. Był wygłodniały, cały brudny i śmierdział niczym ork.. Miał wyostrzone zmysły, słyszał jak obok leciała mucha, w dali słyszał bicie.. bicie serca przeskakującego zza drzewa na druga stronę polany zająca.

Słonce całkowicie zaszło. Uczul ból w piersi, który po chwili minął. Cos dziwnego się z nim działo.. upadł gdy jego ciało przeszył kolejny ból. Leżał na plecach, po chwili zwinął się w kłębek i krzyknął, a jego krzyk niósł się echem. W oddali w odpowiedzi zawył wilk. drżał, Klnął i chciał by to już wszystko się skończyło, buty które jako jedyne odzienie rozerwały je stopy... jego własne stopy! – spoglądał z niedowierzaniem. Nogi mu pokrywały się w zastraszającym tempie wpierw małymi włoskami po chwili coraz dłuższymi i kręconymi, na łydkach uwidoczniły się mięśnie, na udach które jakby spuchły 3 krotnie również zarysowało się do tej pory niewidoczne umięśnienie, czul ból jakby jego cale ciało złapało skurcz, skręcanie kończyn, napięcie do granic możliwości jakby miały pęknąć, rozerwać skore i wyjść na wierzch – wył z bólu i miotał się. Po kilku minutach nastąpiła całkowita przemiana.

Bieg przez las, a w duszy grały mu uczucie zadowolenia, pustki i wściekłości. Bez zadyszki dobiegł pod strażnice, gdzie wyczul bicie 2 ludzkich serc oraz tętno krwi klaczy stojącej pod strażnica. Zawył bijąc szponami o ziemie rysując liczne ryzy.

 

Matthew wraz z Kerzamem kończyli kolacje, gdy w oddali dobiegł ich skowyt wilka. Spojrzeli po sobie, w bezruchu chwile siedzieli, gdy słyszeli wiele razy takich wyć, tym bardziej ze ruia wilków była w kulminacyjnym etapie, a ich liczne stada mieściły się w pobliżu, tuz za droga i lasem. Skowyt jednak był jakis piskliwy, jakby ludzki jakby wilczy, bardzo specyficzny. Wrócili jednak do jedzenia ignorując i udając ze spłynęło to po nich. Klacz Kerzama, która miał jutro z rana wrócić po odbyciu 5 dniowego okresu przebywania w wartowni lekko zarżała i przebiegła z jednej strony zagrody na druga uderzając kopytami w drzwi. Znów spojrzeli po sobie. Za oknem była ciemna noc, izbę jedynie oświetlała latarenka, tuz przy drzwiach kierujących do zagrody i placu ćwiczeń święciła się pochodnia.

Chyba wyjdę co się dzieje – rzekł Kerzamem wycierając dłonią usta, po czym wziął łyk krasnoludzkiego spirytusu siorpając przy tym co zawsze drażniło Mathewa. W głuchej ciszy kamiennej strażnicy jeszcze długo dało się słyszeć jego kroki, oraz skrzypniecie otwieranych drzwi. W izbie było ciemno, gdyż Kerzam zabrał latarenkę, wiec wsłuchiwał się w odgłosy nocy.

Kerzam uspokajał klacz podając jej marchewki i głaskając po grzywie, po chwili jej dosiadł biorąc do ręki włócznie, która opierała się do tej pory o zagrodę, druga ręka rozświetlał sobie noc. Z ciemności, zza drzew znów dało się słyszeć wycie było bardzo wyraźne,.

Zbyt późno dostrzegł co się kryło zza drzewem, przycupnięte do ziemi. Klacz poderwała kopyta ku górze, Krzam szarpnął by zawróciła i chciał uciec.. odbiegł tylko kawałek i spadł z klaczy uderzając plecami o kamienista drogę prowadząca z Minoc do Yew. Krzyknął z bólu, nie na długo, gdyż po chwili nad jego ciałem ukazała się paszcza pełna bielutkich i ostrych zębów, paszcza wilka...nie czegoś podobnego do wilka z oczami ludzkimi upadająca na jego szyje. Fontanna krwi trysnęła ku górze, a szczątki ścięgien i żył zwisały w miejscu gdzie kiedyś była głowa. Brzuch miał rozpruty, wnętrzności wypływały jeszcze parujące, pulsujące na trawę... słychać było mlaskanie i siorbanie jeszcze gorącej krwi.

Zza rogu strażnicy wyszedł Mathew słysząc odgłosy walki i przerażający krzyk, by pomoc koledze. Nic nie widział.. księżyc schował się za chmurami i noc była tak ciemna ze wyciągnął dłonie z mieczem i tarcza przed siebie by przypadkiem na cos nie wpaść. Poczuł ostre pieczenie oczu, piekący ból... padał z bólu, cos go opryskało zielona mazią wżerająca się przez skórzana zbroje aż po ciało. Był tak zaskoczony ze rzucił tarcze i miecz, próbując zdjąć z siebie ubranie, nic nie widział teraz przez cos co wypalało mu oczy. Twarz miał tym czymś również pokryta, cały był oblany zielonym śluzem.

*Bzzzz* cos rozerwało mu klatkę piersiowa, padł na kolana.. a po chwili jego głowa potoczyła się wraz z szeroko otwartymi oczami i twarzą pełna zaskoczenia kilka kroków dalej. Odpłynął z krainy żywych, przez chwile pomyślał tylko czy zamknął warownie....a noc rozbijał ryk wilkołaka.


Likantrop posiada wrodzone umiejętności, zwane potocznie czarami:

 

Rzuca się je za pomocą komendy .spec [nazwa czaru]

Można użyć .spec czary - by mieć pełen opisywany niżej spis.


 

- .spec przemiana1 - przemiana w wilka, zwykłego którego czesto można spotkać w lesie, przemiana ta niweluje  

klątwę jaka ma wilk za dnia pod postacią człowieka. Jest dostępna od 40 umiejętności likantropia. Kosztuje 2 krwi wilka i 15 staminy.
 

- .spec przemiana - przemiana w lodowego wilka, wszystko to samo co wyżej, jednakże do rzucenia wymagana jest krew lodowego wilka.
 

- .spec przemiana3 - przemiana w worga, tutaj podobnie jak wyżej, z tym ze otrzymuje się bonus do statystyk, zależny od poziomu skilla likantropia (max +21, choć najczęściej 17-19), wymagana jest krew wilka i 15 staminy.

 

Wszystkie przemiany 1,2,3 trwają 15minut - trzeba pilnować by się nie odmienić w najmniej oczekiwanym momencie. Czasami wilk na przemianie nie chce biegać z prędkością wierzchowca, trzeba wtedy użyć komendy .bieg gdy osłabniemy jeszcze raz i można się radować bieganiem. Nie można pić mikstur, można jeść tylko surowe potrawy wycinane ze zwierząt w lesie, można używać bandaży. (więcej nizej)

 

- .spec lecz - leczy likantropa, można rzucać po przemianie w wilkolaka, jak i po przemianach 1,2,3. By czar rzucić trzeba stać w miejscu, miedzy jednym użyciem leczenia, a ponownym jest niewielki delay. Do rzucenia czaru wymagane jest 1 surowe żeberko + 15 staminy.


 

- .spec tchnienie - regeneruje staminę wilkowi, kosztuje 2 gwiezdne szafiry, trzeba stac w miejscu, jakiekolwiek zdane dmg (nawet -1) przerywa regeneracje staminy. Bez staminy wilk jest martwy, nie ucieknie, nie uleczy się.
 

- .spec popłoch - jest to obecnie tajemniczy czar, mędrcy głoszą iż można zrzucać jeźdźca z konia. Wymaga 3 wilczych jagód i 20 staminy.
 

- .spec sierść - wilk wydaje skowyt słyszalny tylko dla innych graczy ze skilem likantropia, w obrębie pewnego obszaru, gdy wilk usłyszy wycie, dostaje komunikat z którego kierunku dochodzi jak również imię dzienne gracza który użył tego czaru. Działa również w dzień w ludzkiej formie.

- .spec przywołanie - można przywołać wilka który będzie wykonywał polecenia likantropa. Koszt 1 krew wilka 15 staminy. Raczej nie przydatne i nie używane ze względu na bardzo słaba sile przywoływanego zwierzęcia i jego niska przydatność.
 

- .kwaśny deszcz - jest to najpotężniejszy czar, który jest czarem obszarowym, a wrogowie na obszarze rzuconego czaru są zatruwani śmiertelna trucizna, chyba ze likantrop posiada powyżej 100 likantropii wtedy jest jeszcze lepiej. Czar ciężko rzucić - wymaga się 100 likantropii, przy 105 potrafi czasem 3-4 razy pod rząd nie wyjść. Obszar rzucania jest ograniczony do ok. 1/2 ekranu. Koszt 40 staminy, 3 czosnki, 3 siarki i serce wilkołaka, rzuca asie trochę dłużej niż czar z 8 kręgu.
 

- .spec człowiek - dzięki tej komendzie można zablokować przemianę w wilkołaka następnej nocy.
 

- .spec zaraz - dostępne przy 100% umiejętności. Można dzięki temu zarazić choroba innego gracza, kosztem 1% skilla.


 

Likantropia można zarazić się od Rakashy. Po zarażeniu, pierwszej nocy dostaje się komunikat o ugryzieniu i trzeba zdecydować czy poddajemy się chorobie. Po potwierdzeniu otrzymuje się klątwę, która będzie już każdego dnia i wraz z przyrostem skilla likantropia proporcjonalnie maleje. W nocy klątwa ustępuje na rzecz belssa nocnego. Szczegóły niżej.
 

Likantrop świeżo po zarażeniu jest młodym wilkołakiem, posiadając 90 zostaje się dorosłym - imię: wilkołak, powyżej 100 gracz zostaje prastarym wilkołakiem i przybiera wygląd Rakashy.


 

A teraz trochę faktów, by rozwiać krążące mity i legendy:
 

- w dzień ma się klątwę na silę oraz zręczność

- w dzień i w nocy nie może pić mikstur podnoszących statystyki

- w dzień nie działają błogosławieństwa magiczne

- w dzień nie działają magiczne przedmioty podnoszące w/w statystyki

- w ludzkiej formie można zakładać inne zbroje niż skorzane/kosciane

- w ludzkiej formie można walczyć innymi skillami niż walka pięśćmi

- po wyjściu z przemian dziennych czy nocnej postać dostaje status kryminalisty

- w dzień na przemianach likantropa nie atakują worgi/wilkolaki/Rakash w nocy również

- w dzień może posługiwać się magia, jednakże max wartość umiejętności  likantropia to 33%

 

- w nocy otrzymuje blessy do str/dex na poziomie które może rzucić dobry mag

- w nocy otrzymuje się drobny bonus do witalności i stabilności postaci

- w nocy wilkołak ma trochę zwiększona bierna regeneracji witala i staminy

- w nocy likantrop jest odporny na małe trucizny

- w nocy otrzymuje się klątwę na int. do poziomu 0

- w nocy otrzymuje bonus do odporności na magie

- w nocy otrzymuje prędkość wierzchowca

- w nocy otrzymuje bonus do AR oraz DMG

- w nocy walczymy umiejętnością walka pięśćmi

- w nocy można nosić tylko skórzane bądź kościane zbroje

- w nocy nie można używać magicznych przedmiotów (nie założy się)

- w nocy klikając na kryształ skilla likantropia bądź używając .um likantropia rozcinamy ciała

- w nocy z 0 inta niewiele poczarujemy jeżeli to samo tyczy się innych magicznych skilli (typu: szamanizm itd.)

- w nocy likantrop tak jak i wampir ma zwiększone obrażenia od srebra to samo tyczy się srebnych strzał


 

- nie można pod postacią wilkołaka używać bandaży

- nie można pod postacią wilkołaka oswajać zwierząt

- nie można na przemianach korzystać z instrumentów i skilli barda

- nie można na przemianach korzystać z broni luk/miecz/szabla/obuch itd..

- nie można na przemianach używać narzędzi (kilofa itp) - najprościej mówiąc nic nie włożymy do rak

- nie można na przemianach również pić mikstur w tym do odświeżania i uzdrawiania itd. Itp.

- nie można pod postacią wilkołaka zatruwać broni (um. zatruwanie)

- nie można pod postacią wilkołaka używać .taktyka


 

Kilka uwag i refleksji:


 

Dobry likantrop posiada Anatomie oraz Taktykę no i oczywiście Walka Pieśćmi.
 

Trzeba tez pamiętać, ze noc dla wilkołaka to okres od 22-6 (8h czyli 1/3 gry), wiec warto przemyśleć nim się zarazimy bądź przyjdzie nam do głowy równoważenie sil wobec innych klas, gdyż rzeczywisty czas gry jest 3-krotnie krótszy. Wilki również obowiązuje cos takiego jak RPG no i zachowanie innych graczy wobec likantropow.
 

Umiejętność likantropia ćwiczy się w nocy poprzez zadawanie obrażeń.

Używane składniki: krew wilka, krew lodowego wilka, surowe żeberka, gwiezdne szafiry, serca wilkołaka, czosnek, siarka, wilcze jagody.


 

Przydaje się też zegarek :)

Wykonane dla Vestri-Fastum || Przygotowanie szablonu: Dominik Potok, stronę oparto o system MemHT Portal
Materiały użyte przy tworzeniu designu strony pochodzą z Ultimy Online oraz agencji reklamowej Saizen Media

Navigator

  • Strona główna
  • Regulamin
  • Etykieta
  • F.A.Q.
  • Forum
  • Zaloz konto
  • O serwerze
  • Twój profil
  • Konfiguracja UO
  • Konfiguracja IRC
  • TeamSpeak
  • Ultima i Linux
  • Download
  • Donate
  • Bug tracker
  • UO Toplista
  • Ekipa
  • Kontakt

Świat

  • Komendy w grze
  • Rasy
  • Arena w Jhelom
  • Aukcje w Amerath
  • Auto-Questy
  • Basen Arathi
  • Gildie
  • Glify
  • Historia świata
  • Igrzyska
  • Kamień dusz
  • Kamień powrotu
  • Kamienie mocy
  • Loteria
  • Mapy skarbów
  • Miasta
  • Mieszkania
  • Mikstury nauki
  • Mistrz walk
  • Paragony
  • Platność czekiem
  • Polityka
  • Przedmioty legendarne
  • Przedmioty magiczne
  • Punkty doświadczenia
  • Rody
  • Straż w miastach
  • Wesoła Karczma
  • Wiek postaci


  • Deceit
  • Despise
  • Destard
  • Shame
  • Valor
  • Wrong

Reklama